To nie jest tak, że jak wybrałaś bliskościowe i bezprzemocowe podejście do swojego dziecka, to inni też takie wybiorą. Że jak Ty nie używasz komunikatów typu: „przestań płakać, przecież się nie stało”, „oj, nieładnie”, „ale grzeczna dziewczynka”, to inni też z nich zrezygnują. Z czasem, o ile nie będziesz ich do tego zmuszać, być może zmienią perspektywę, sposób patrzenia na siebie i świat, ale to nie wydarzy się najpewniej do razu… nie wiem, czy w ogóle nastąpi, ale widzę, że coraz częściej się dzieje…

Każdy ma swoją unikalną historię, własne doświadczenia i przeżycia. Emocje, uczucia, i granice; potrzeby na danym etapie życia i rozwoju; w danej chwili w ciągu dnia… Nie mamy wpływu na to, co czują i myślą inni ludzie. Co mówią, robią i jakich dokonują wyborów. Za czym tęsknią i co jest dla nich ważne…

Mamy wpływ na siebie. Możemy się na coś nie godzić i pokazywać swoje granice. Mówić o tym, co czujemy, czego byśmy chcieli, co jest dla nas ważne. Możemy chronić swoje dzieci w sytuacjach, które tego wymagają, nie warto jednak, abyśmy oczekiwali od ludzi, którzy(sic!):

całe życie słyszeli, że emocje są złe, że płacz jest zły, że nie ma się czego bać i przesadzać; wymyślać, że boli…, że nie wolno odmawiać dorosłym, trzeba być wobec nich miłym i ich zadowalać…,

że zmienią swój sposób myślenia i odpowiadania na potrzeby dziecka tak szybko, jak my i że będzie on finalnie taki sam jak nasz, bo nie będzie 🤷🏻‍♀️

Możemy wspierać innych dorosłych w zakresie tego, co jest nam bliskie, kiedy oni się na to otworzą… Kiedy mamy na to chęć i zasoby. Możemy szukać różnych rozwiązań i strategii, które pomogą zadbać o niezaspokojone potrzeby. Zbliżać się do poznawania i rozumienia siebie nawzajem. Możemy, ale nie musimy…

Przymus sprawi, że się tym wszystkim bardzo zmęczymy i odbierze dużo dobrej energii…

Nie chcę tłuc się ze ścianą i próbować jej przesuwać. Wolę popatrzeć na światłocienie, które ją rysują. Złapać dystans, odpuścić, wyluzować, uśmiechnąć się do siebie. Wsłuchać się w spokojny oddech śpiącego obok dziecka. To mnie karmi i wspiera, a rzucone przez kogoś mimochodem: „przestań płakać, przecież nic się nie stało”, traci na znaczeniu… Moje dziecko i ja rośniemy w siłę, którą możemy mnożyć i dzielić.

Jest spoko. Naprawdę, zostań przy sobie…❤️

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *