Syn: Mamo, a miesiączka boli?
Ty: Teraz trochę mnie pobolewa brzuch i pochwa, ale nie mocno. Każda kobieta czuje to inaczej – niektóre prawie wcale, inne mocno. To ważne, żeby o tym wiedzieć.
Syn: Dlaczego tata nie ma miesiączki?
Ja: Bo mężczyźni nie mają macicy. Macica to miejsce w ciele kobiety, gdzie kiedyś może rosnąć dziecko.
Syn: A czemu tej krwi jest dużo?
Ja: To nie jest dużo krwi, chociaż może tak wyglądać. Ciało kobiety co miesiąc robi porządki w środku i wtedy wypływa trochę krwi. To jest naturalne i zdrowe: w ten sposób organizm się oczyszcza.
Syn: A po co się oczyszcza?
Ja: Bo ciało kobiety przygotowuje w środku miejsce, w którym kiedyś może rosnąć dziecko. A jeśli dziecka nie ma, to ciało sprząta to miejsce, żeby było gotowe na nowo. Miesiączka to znak, że ciało działa zdrowo i prawidłowo.
Syn: To ty teraz sprzątasz w środku?
Ja: (uśmiechając się): Tak, moje ciało właśnie robi porządki.
Syn: To ma sens i nie jest takie straszne, jak myślałem – spuentował i poszedł opowiedzieć wszystko tacie.
A ja pomyślałam, jak ważne jest, żeby nasi synowie dorastali ze świadomością, czym jest miesiączka. Żeby nigdy nie padło z ich ust że to „fanaberia”, „przesada” i „histeryzowanie”.
Chcę, żeby rozumieli, że kobiece ciała mają swoje rytmy, swoje przeżycia i swoją codzienną cichą pracę, która zasługuje na czułość i zrozumienie.
Każda kobieta przeżywa to inaczej, ale każda potrzebuje, aby jej doświadczenie było traktowane jako naturalne, ważne i wyjątkowe.
Rozmowy o miesiączce nie są rozmowami o krwi.
To rozmowy o życiu. O czułości. O budowaniu relacji, które nie boją się intymności codzienności.
Bo wychowanie wrażliwego i uważnego chłopca zaczyna się od słów, które uczą dostrzegać innych, a nie ich oceniać, czy wyśmiewać.
Niech ten post Wam o tym przypomina.
Ty: Teraz trochę mnie pobolewa brzuch i pochwa, ale nie mocno. Każda kobieta czuje to inaczej – niektóre prawie wcale, inne mocno. To ważne, żeby o tym wiedzieć.
Syn: Dlaczego tata nie ma miesiączki?
Ja: Bo mężczyźni nie mają macicy. Macica to miejsce w ciele kobiety, gdzie kiedyś może rosnąć dziecko.
Syn: A czemu tej krwi jest dużo?
Ja: To nie jest dużo krwi, chociaż może tak wyglądać. Ciało kobiety co miesiąc robi porządki w środku i wtedy wypływa trochę krwi. To jest naturalne i zdrowe: w ten sposób organizm się oczyszcza.
Syn: A po co się oczyszcza?
Ja: Bo ciało kobiety przygotowuje w środku miejsce, w którym kiedyś może rosnąć dziecko. A jeśli dziecka nie ma, to ciało sprząta to miejsce, żeby było gotowe na nowo. Miesiączka to znak, że ciało działa zdrowo i prawidłowo.
Syn: To ty teraz sprzątasz w środku?
Ja: (uśmiechając się): Tak, moje ciało właśnie robi porządki.
Syn: To ma sens i nie jest takie straszne, jak myślałem – spuentował i poszedł opowiedzieć wszystko tacie.
A ja pomyślałam, jak ważne jest, żeby nasi synowie dorastali ze świadomością, czym jest miesiączka. Żeby nigdy nie padło z ich ust że to „fanaberia”, „przesada” i „histeryzowanie”.
Chcę, żeby rozumieli, że kobiece ciała mają swoje rytmy, swoje przeżycia i swoją codzienną cichą pracę, która zasługuje na czułość i zrozumienie.
Każda kobieta przeżywa to inaczej, ale każda potrzebuje, aby jej doświadczenie było traktowane jako naturalne, ważne i wyjątkowe.
Rozmowy o miesiączce nie są rozmowami o krwi.
To rozmowy o życiu. O czułości. O budowaniu relacji, które nie boją się intymności codzienności.
Bo wychowanie wrażliwego i uważnego chłopca zaczyna się od słów, które uczą dostrzegać innych, a nie ich oceniać, czy wyśmiewać.
Niech ten post Wam o tym przypomina.
Magdalena Boćko-Mysiorska