Mój syn (5 lat): Mamo, co to znaczy „s*ks”?
Ja: To fajne pytanie. Skąd je znasz?
Syn: Kuba mówił, że jego rodzice mają s*ks i coś razem robią.
Ja: Aaa, już rozumiem. No to posłuchaj. S*ks to coś, co dorośli robią, kiedy bardzo się lubią i są sobie bliscy. Przytulają się wtedy, są razem nago i okazują sobie czułość; trochę inaczej niż dzieci.
Syn: Dzieci też mogą?
Ja: Nie. To dorosły sposób bycia blisko. Ciało dziecka nie jest na to jeszcze gotowe. Dopiero dojrzewa. Dzieci mają inne sposoby na bliskość, np.: przytulanie, trzymanie za rękę, siedzenie na kolanach, mówienie „lubię cię”, wspólna zabawa.
Syn: A s*ks jest zły?
Ja: Nie, nie jest zły. To po prostu coś bardzo prywatnego. Robi się to tylko z kimś, komu się ufa i kogo się bardzo kocha.
Syn: Jak przykładowo mama i tata?
Ja: Właśnie tak.
Syn: Okej.
Ja: Jak coś cię jeszcze zaciekawi albo czegoś nie będziesz rozumieć, zawsze możesz do mnie przyjść. Z wszystkim. I zawsze cię wysłucham.
Syn: Kocham cię i lubię, wiesz?
Ja: Och, ja Cię też, synku.
Przytuliliśmy się i poszliśmy dalej, a ja poczułam radość i wdzięczność za to, że dzieci przychodzą do mnie z różnymi tematami i że się tego nie boją.
Dziecko, które pyta o s*ks, to dziecko, które Ci ufa. Nie chodzi o to, aby przekazać wszystkie szczegóły anatomiczne, ale aby stworzyć bezpieczne ramy rozumienia, że s*ksualność to naturalna część życia, relacji i ciała, a nie temat tabu.
Rozmowa o s*ksie to nie jeden moment, ale nieustanna zgoda na bliskość, szczerość i bycie w prawdzie. Nie musimy być ekspertami. Wystarczy być obecnym, otwartym i autentycznym.
I pamiętaj, jeśli nauczysz pięcioletnie dziecko, że jego pytania są mile widziane, to w wieku piętnastu lat przyjdzie do Ciebie z tym, co naprawdę trudne, zanim zdąży zostać z tym całkiem samo…
Ja: To fajne pytanie. Skąd je znasz?
Syn: Kuba mówił, że jego rodzice mają s*ks i coś razem robią.
Ja: Aaa, już rozumiem. No to posłuchaj. S*ks to coś, co dorośli robią, kiedy bardzo się lubią i są sobie bliscy. Przytulają się wtedy, są razem nago i okazują sobie czułość; trochę inaczej niż dzieci.
Syn: Dzieci też mogą?
Ja: Nie. To dorosły sposób bycia blisko. Ciało dziecka nie jest na to jeszcze gotowe. Dopiero dojrzewa. Dzieci mają inne sposoby na bliskość, np.: przytulanie, trzymanie za rękę, siedzenie na kolanach, mówienie „lubię cię”, wspólna zabawa.
Syn: A s*ks jest zły?
Ja: Nie, nie jest zły. To po prostu coś bardzo prywatnego. Robi się to tylko z kimś, komu się ufa i kogo się bardzo kocha.
Syn: Jak przykładowo mama i tata?
Ja: Właśnie tak.
Syn: Okej.
Ja: Jak coś cię jeszcze zaciekawi albo czegoś nie będziesz rozumieć, zawsze możesz do mnie przyjść. Z wszystkim. I zawsze cię wysłucham.
Syn: Kocham cię i lubię, wiesz?
Ja: Och, ja Cię też, synku.
Przytuliliśmy się i poszliśmy dalej, a ja poczułam radość i wdzięczność za to, że dzieci przychodzą do mnie z różnymi tematami i że się tego nie boją.
Dziecko, które pyta o s*ks, to dziecko, które Ci ufa. Nie chodzi o to, aby przekazać wszystkie szczegóły anatomiczne, ale aby stworzyć bezpieczne ramy rozumienia, że s*ksualność to naturalna część życia, relacji i ciała, a nie temat tabu.
Rozmowa o s*ksie to nie jeden moment, ale nieustanna zgoda na bliskość, szczerość i bycie w prawdzie. Nie musimy być ekspertami. Wystarczy być obecnym, otwartym i autentycznym.
I pamiętaj, jeśli nauczysz pięcioletnie dziecko, że jego pytania są mile widziane, to w wieku piętnastu lat przyjdzie do Ciebie z tym, co naprawdę trudne, zanim zdąży zostać z tym całkiem samo…
Magdalena Boćko-Mysiorska