– Mamo…
– Tak, kochanie?
– Boję się.
– Czego?
– Umierania.
– Och… a gdzie to czujesz w ciele?
– W brzuchu… i przy sercu.
– Co tam się dzieje?
– Jakby się ściskało i trochę trzęsło.
– Chcesz, żebym położyła rękę?
– Tak.
(Kładę ciepłą ręki na brzuchu syna)
– Mmmm.
– Mmmm…
– Mamo… a ja umrę?
– Tak, kochanie. Kiedyś tak. Ale nie teraz.
– A jak to jest… umierać?
– To wtedy, gdy serce przestaje bić, a ciało przestaje działać.
– I wtedy się kogoś już nie widzi?
– Tak. Ale wszystko, co było między nami – zostaje. W tobie.
(cisza)
– A ty umrzesz pierwsza, czy ja?
– Nie wiem. Ale teraz tu jestem. I bardzo cię kocham.
– A jak cię nie będzie?
– To moje kochanie zostanie. Na zawsze.
– Mamo… mogę być spać blisko ciebie?
– Zawsze, kiedy chcesz.
Przytulił się i usnął, a ja poczułam, że chcę się podzielić z Wami ważnym przekazem.
Strach dziecka nie jest błędem do naprawienia.
Nie trzeba go uciszać, przekonywać, że „nie ma się czego bać”, nie trzeba go spieszyć, ani zawstydzać.
Trzeba go unieść. Zobaczyć. Przytulić. Tak jak położenie ręki na brzuchu dziecka – z ciepłem, które nie próbuje niczego zmieniać, tylko jest.
Bo dzieci nie boją się tylko śmierci.
Boją się też, że nie wolno im się bać.
I wtedy zostają same.
Pozwalając dziecku mówić o lęku, nawet tym największym, nie odbierasz mu dzieciństwa.
Wręcz przeciwnie. Dajesz mu dzieciństwo, w którym wszystko, co ludzkie – również strach – można wypowiedzieć, objąć i przetrwać razem.
Nie jesteśmy tu po to, żeby nasze dzieci nie bały się śmierci.
Jesteśmy tu po to, żeby nie bały się bać.
I wtedy pytania nie są już takie straszne.
Bo odpowiedzią jesteś Ty.
– Tak, kochanie?
– Boję się.
– Czego?
– Umierania.
– Och… a gdzie to czujesz w ciele?
– W brzuchu… i przy sercu.
– Co tam się dzieje?
– Jakby się ściskało i trochę trzęsło.
– Chcesz, żebym położyła rękę?
– Tak.
(Kładę ciepłą ręki na brzuchu syna)
– Mmmm.
– Mmmm…
– Mamo… a ja umrę?
– Tak, kochanie. Kiedyś tak. Ale nie teraz.
– A jak to jest… umierać?
– To wtedy, gdy serce przestaje bić, a ciało przestaje działać.
– I wtedy się kogoś już nie widzi?
– Tak. Ale wszystko, co było między nami – zostaje. W tobie.
(cisza)
– A ty umrzesz pierwsza, czy ja?
– Nie wiem. Ale teraz tu jestem. I bardzo cię kocham.
– A jak cię nie będzie?
– To moje kochanie zostanie. Na zawsze.
– Mamo… mogę być spać blisko ciebie?
– Zawsze, kiedy chcesz.
Przytulił się i usnął, a ja poczułam, że chcę się podzielić z Wami ważnym przekazem.
Strach dziecka nie jest błędem do naprawienia.
Nie trzeba go uciszać, przekonywać, że „nie ma się czego bać”, nie trzeba go spieszyć, ani zawstydzać.
Trzeba go unieść. Zobaczyć. Przytulić. Tak jak położenie ręki na brzuchu dziecka – z ciepłem, które nie próbuje niczego zmieniać, tylko jest.
Bo dzieci nie boją się tylko śmierci.
Boją się też, że nie wolno im się bać.
I wtedy zostają same.
Pozwalając dziecku mówić o lęku, nawet tym największym, nie odbierasz mu dzieciństwa.
Wręcz przeciwnie. Dajesz mu dzieciństwo, w którym wszystko, co ludzkie – również strach – można wypowiedzieć, objąć i przetrwać razem.
Nie jesteśmy tu po to, żeby nasze dzieci nie bały się śmierci.
Jesteśmy tu po to, żeby nie bały się bać.
I wtedy pytania nie są już takie straszne.
Bo odpowiedzią jesteś Ty.
Magdalena Boćko-Mysiorska