W ostatniej audycji Polskiego Radia rozmawiałam o tym, co naprawdę znaczy być autorytetem dla dziecka. Nie chodzi tu o bycie „tym, którego się słucha”, bo się boi. Nie chodzi o zdobywanie posłuszeństwa przez podniesiony głos czy zimną konsekwencję. Chodzi o coś znacznie głębszego.
Autorytet nie rodzi się z miejsca lęku ale z prawdy, obecności, spójności.
Z relacji.
Prawdziwy szacunek dziecka nie bierze się z naszego „statusu dorosłego”, tylko z tego, jacy jesteśmy jako ludzie.
Autorytet nie rodzi się z miejsca lęku ale z prawdy, obecności, spójności.
Z relacji.
Prawdziwy szacunek dziecka nie bierze się z naszego „statusu dorosłego”, tylko z tego, jacy jesteśmy jako ludzie.
Czy potrafimy być prawdziwi?
Czy pokazujemy swoje emocje i granice w sposób, który nie rani, ale uczy?
Czy umiemy powiedzieć „nie” z miłością i „przepraszam” z pokorą?
Czy widzimy w dziecku osobę – a nie projekt do wychowania?
Bycie autorytetem to nie maska, którą zakładamy, gdy dziecko „nie słucha”. To codzienna praca nad sobą, nad relacją, nad językiem, którym mówimy o emocjach, potrzebach i świecie.
Bo dziecko nie potrzebuje idealnego rodzica. Potrzebuje autentycznego człowieka, który pokazuje, że można być sobą i jednocześnie być w relacji z szacunkiem.
I może właśnie to jest największą siłą że dziecko może nas podziwiać nie dlatego, że jesteśmy „nietykalni”, ale dlatego, że jesteśmy żywi, obecni, prawdziwi.
Jeśli ten temat Cię porusza i chcesz wiedzieć, jak to zrobić, zapraszam do wysłuchania nagrania naszej audycji, gdzie poruszamy te ważne pytania:
Jak budować autorytet bez przemocy?
Jak mówić do dziecka, by czuło się widziane i ważne?
Jak być człowiekiem, którego naprawdę warto słuchać?
Link do audycji: jedynka.polskieradio.pl/artykul
Magdalena Boćko-Mysiorska