Dziś w supermarkecie, w kolejce do kasy samoobsługowej.

W sklepie mnóstwo osób, niemal każdy w pośpiechu. W powietrzu unosi się ciężka aura napięcia fizycznego i emocjonalnego.

Przy jednej z kas stoi mama z (jak się później dowiaduję) czteroletnim synkiem. Chłopiec bardzo chce uczestniczyć w rozłożeniu zakupów i skanowaniu kolejnych artykułów. W wózku jest ich całkiem sporo. Mama podaje dziecku każdy produkt pojedynczo, chłopiec go skanuje i wkłada do papierowej torby. Widać, że i mamie i dziecku jest naprawdę dobrze w tym współdziałaniu.

W kolejce stoi mniej więcej trzydzieści osób, kasy są cztery, ale wiadomo, trochę to wszystko trwa. W pewnym momencie z końca kolejki zaczyna dobiegać nerwowe pokrząkiwanie. Mama dziecka je zauważa, zaczyna się trochę niepokoić i pospieszać syna. Chłopiec wydaje się być nieco zdezorientowany. Na dodatek po chwili ktoś rzuca: „no ludzie, z dziećmi to do piaskownicy, a nie do sklepu na zakupy; będziemy tu do północy stać”, kilka innych osób wtóruje mężczyźnie: „ludzie to nie myślą”, „masakra, co się w z tymi dziećmi teraz dzieje; włażą rodzicom na głowę”. Mama chłopca odczuwa (jak można przypuszczać) daleko idący dyskomfort. Widać, że się denerwuje i jest jej bardzo trudno. Chciałaby pozwolić synowi na samodzielność i zajęcie się zakupami, ale jednocześnie presja z zewnątrz jest dla niej bardzo stresująca i oddala ją od tej myśli. W przypływie złości/strachu wyciąga dziecku z ręki butelkę wody mineralnej, szybko ją skanuje i prosi syna o to, by się przesunął. Chłopiec zaczyna protestować: „mamo, ale ja chcę sam, mamo!” – wybucha płaczem. Chwyta plastikowy kubek z jogurtem i ciska nim o podłogę. Mama dziecka zamiera w bezruchu.

Podbiegam do niej, proponuję pomoc w pakowaniu zakupów. Pani z obsługi wyciera podłogę i uspakaja mamę chłopca. Kobieta przytula synka i bierze go na ręce, zabieramy zakupy i odchodzimy od kas. Rozmawiamy.

***

Ta sytuacja jest dla mnie pewnego rodzaju symbolem. Przypomina mi trochę o tym, że presja społeczna związana z różnymi kwestiami, wyzwala w nas, rodzicach, nieraz bardzo trudne odczucia i popycha w kierunku pewnych działań. Niejednokrotnie oddala nas od dziecka i naszego wewnętrznego głosu i przyczynia się do szeroko pojętego cierpienia.

Czasem jesteśmy na tę presję bardziej wrażliwi, czasem mniej, jednak ona w jakiś określony sposób na nas oddziałuje. Często z obawy przed oceną, krytyką, agresywnymi postawami innych, poczuciem odrzucania czy braku akceptacji, podejmujemy się działań, które w istocie nie są nam bliskie. Takich, które nie wynikają z naszej wiedzy i intuicji.

To, co możemy zrobić, to stopniowo ćwiczyć swoją niezależność, dokonywanie autonomicznych wyborów i podejmowanie własnych decyzji, najlepiej w sytuacjach, które są dla nas mniej stresujące. Kiedy mamy więcej zasobów do tego, aby przyglądać się sobie, swoim emocjom i potrzebom oraz jasno komunikować swoje granice. To bardzo trudne w okolicznościach, w których czujemy się zmęczeni, brakuje nam energii, dystansu i empatii. Wówczas na uwagi i krytykę ze strony innych, reagujemy złością, wchodzimy w tryb przetrwania (zmrożenia, walki albo ucieczki).

Jednak coraz łagodniejszego wychodzenia z tego stanu oraz niezależności trzeba i można się uczyć (o ile nie dorastaliśmy w jej poczuciu). Można na nowo czerpać z niej siłę i energię do działania. Ponieważ, jako dzieci sami często dorastaliśmy w środowiskach, w których trzeba było stale dopasowywać się do oczekiwań innych, dziś niełatwo jest nam się od tego uwolnić. Nasz mózg, bo to właśnie w nim wydarza się nauka, w pewnych sytuacjach, w których ciąży nad nami presja dostosowania się, trochę automatycznie aktywuje program, skłaniający nas do robienia rzeczy, których na poziomie racjonalnym wcale nie chcemy. Możemy jednak uczyć się rozpoznawać ten mechanizm i przestać działać na zasadzie „akcja – reakcja”..

I właśnie tym chciałam się dziś z Wami podzielić, dodać Wam energii i wiary w proces…. Zainspirować do tego, byście szli swoją rodzicielską drogą (jakakolwiek by ona nie była), na nowo zaufali sobie, czerpali siłę z tych chwil, w których jest Wam łatwiej oraz z kontaktu z ludźmi myślącymi i działającymi podobnie…

Niech moc bliskości i porozumienia będzie z Wami, a wieść o niej idzie w świat i stopniowo go odmienia… <3 <3 <3

fot.unsplash

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *